Grand Seiko SBGN005 - recenzja po latach
14 stycznia 2026

WIĘCEJ, NIŻ SEIKO

Grand Seiko – japońska marka zegarków, której powstanie przypada na rok 1960, w którym to zadebiutowała jako ekskluzywna linia marki Seiko. Jej zadaniem było wyniesienie japońskiej manufaktury na poziom, który uprawniał ją do zaistnienia w zegarkowym światku, jako producenta dóbr najwyższej próby, a nawet więcej – pod nazwą Grand Seiko kryć się miały najlepsze zegarki na świecie, z którymi żaden inny producent nie mógłby konkurować. Te ambicje odnalazły swoje metaforyczne odbicie w postaci logotypu w kształcie ryczącego lwa. 

Tak, jak lew jest uznawany za króla zwierząt i jest również symbolem zwycięstwa, tak zegarki z linii Grand Seiko miały górować nad konkurencją. Historia, jak i sam rynek przypisały jednak Grand Seiko nieco inną pozycję i chociaż niezaprzeczalnie w wielu aspektach zegarki sygnowane tą nazwą górują nad swoją bezpośrednią konkurencją, to jednak nie jest to konkurencja w postaci firm wymienianych jednym tchem, jako najznamienitsze manufaktury świata zegarmistrzowskiego.

Grand Seiko, które od 2017 roku funkcjonuje już nie jako linia Seiko, a wyodrębniona, samodzielna marka obecnie zestawiana jest jako konkurent firm okupujących półki, na których usytuowane są chociażby Omega czy Rolex. 

Tym samym udało się japońskiemu producentowi stworzyć produkt konkurujący z jednymi z najbardziej rozpoznawalnych znaków towarowych na rynku zegarków luksusowych. Chociaż Grand Seiko nie jest marką zakorzenioną w świadomości konsumenckiej, to jednak z roku na rok przybywa jej sympatyków, a zegarki zyskują coraz większą część rynku, zarówno w kontekście sprzedaży zegarków nowych, jak i używanych. Duży wpływ na to mają pochlebne oceny samych użytkowników, z którymi możemy spotkać się czy to na forach i grupach tematycznych, czy to w recenzjach pojawiających się na łamach kanałów na platformie YouTube, jak również w recenzjach publikowanych na łamach profesjonalnych portali branżowych.

Do takiej właśnie recenzji serdecznie Was zapraszam, Drodzy Czytelnicy. Do subiektywnej recenzji  modelu Grand Seiko skrywającego się pod nr referencyjnym SBGN005.

Na celowniku

Grand Seiko Sport 9F Quartz GMT SBGN005 to zegarek, który przykuwał moją uwagę od samego początku, gdy pojawił się na rynku, a było to w roku 2018. Japończycy wypuścili wówczas obok niego kilka innych referencji wyposażonych w nowy, kwarcowy mechanizm z rodziny 9F

Nowością było zaimplementowanie w kwarcowym mechanizmie dodatkowej funkcji w postaci wskazania drugiej strefy czasowej GMT

Z mojej perspektywy, osoby którą nierzadko ciężko wyciągnąć z jednego końca Krakowa na drugi, GMT jest komplikacją… Całkowicie zbędną. Co zatem sprawiło, że zdecydowałem się na zakup zegarka wyposażonego w tę funkcję? Odpowiedź należy do tych z gatunku najprostszych – zegarek po prostu mi się bardzo spodobał.

Stylistyczna powściągliwość

Skoro SBGN005 wyposażony jest w  dodatkową funkcją wskazania czasu w drugiej strefie czasowej, to  warto zapoznać się z historycznym rysem tej komplikacji, który znajdziecie tutaj

Wracając do zegarka, jest to reprezentant sportowej kolekcji Grand Seiko, który łączy charakterystyczną  dla marki stylistyczną powściągliwość ze sprawdzonymi zabiegami nadającymi zegarkom drapieżnej nutki.

Bryła koperty z mocno zaznaczonymi osłonami koronki i stalowa luneta to elementy, które w swym kształcie i stylistyce przywodzą na myśl Explorera II, jednak przyglądając się detalom i temu, jak projektanci poprowadzili linie kształtów poszczególnych elementów widać, że to jednak różne interpretacje tego samego stylu. 

Koperta, której średnica wynosi 39 milimetrów nie licząc koronki, została bardzo dobrze wyprofilowana, co w połączeniu z 46 milimetrami wysokości koperty od ucha do ucha oraz nieco ponad 12 milimetrami grubości czyni ją niezwykle wygodną w użytkowaniu. Jeśli chodzi o wykończenie, to mamy do czynienia ze zdecydowaną przewagą powierzchni satynowanych przełamanych polerowanymi na lustro frontami uszu, zewnętrznymi krawędziami lunety oraz osłony koronki. 

Marka Grand Seiko przyzwyczaiło nas do ekstremalnie wysokiego poziomu polerowania elementów lustrzanych techniką zwaną „Zaratsu”, nic więc dziwnego, że i w opisywanym modelu nie sposób nie docenić kunsztu, z jakim wspomniane wyżej elementy zostały dopieszczone. Przejścia między powierzchniami satynowanymi, a polerowanymi są ostre niczym samurajska katana. Samo satynowanie również nie pozostawia wiele do życzenia – szlify są poprowadzone bardzo starannie. Satynowana luneta ozdobiona została grawerowaną i wypełnioną czarną farbą podziałką dwudziestoczterogodzinną, której poziom wykończenia również nie rzuca cienia na jakość wykonania zegarka. Spasowanie koperty z bransoletą nie dostarcza powodów do niezadowolenia, a fakt, że przewiercone na wylot uszy koperty sprawiają, że łatwiej ją zdemontować należy zaliczyć na duży plus. 

Sama bransoleta to znowuż nic rewolucyjnego. To kolejna wariacja na bazie dobrze znanego od dekad projektu marki Gay Frères, która dostarczała swoje produkty takim firmom jak Audemars Piguet, Vacheron Constantin, Patek Philippe czy Rolex. Na potrzeby tego ostatniego producenta powstał kultowy format bransolety znany jako Oyster, i właśnie z wariacją owego projektu mamy do czynienia w omawianym modelu.

Bransoleta w zasadzie w całości jest satynowana, a jedynie zewnętrzne krawędzie ogniw zostały ozdobione fazowaniem, które przechodzi w lustrzane powierzchnie na boku ogniw, które są skręcane śrubkami. 

Bransoletka na początku obcowania z zegarkiem sprawiała wrażenie nieco zbyt delikatnej, był to jednak efekt użytkowania przeze mnie na co dzień zegarków z masywniejszymi  bransoletami. Po pewnym czasie owe wrażenie odeszło w zapomnienie i zostało zastąpione poczuciem względnej wygody. 

Żeby jednak zegarek zaczął komfortowo układać się na nadgarstku trzeba najpierw uporać się z zauważalnymi wadami bransolety, albo przynajmniej pójść na pewien kompromis. Niestety bransoleta nie daje nam możliwości regulacji jej długością z pozycji niewielkiej, sygnowanej logiem „GS” klamry, przez co zmuszeni jesteśmy ratować się w jej dopasowaniu „żonglując” ogniwami i dwoma półogniwami, które producent oddaje do naszej dyspozycji. W efekcie może to skutkować tym, że nie każdy osiągnie optymalną dla swojego obwodu nadgarstka długość bransolety, która może okazać się zbyt ciasna lub zbyt luźna.

Na szczęście, w moim przypadku, udało się osiągnąć obwód bransolety, który sprawiał, że na brak wygody narzekać nie mogłem, chociaż do ideału trochę brakowało. 

Muszę w tym miejscu wspomnieć, że samodzielna regulacja bransolety do najprzyjemniejszych nie należy – ogniwa są dosyć wąskie, a śrubki, których średnica główki nie przekracza jednego milimetra nie ułatwiają  skręcania i rozkręcania ogniw. Jeśli nie ma się odpowiednich narzędzi, to bez wizyty u zegarmistrza się nie obędzie. Szerokość bransolety, która wynosi dziewiętnaście milimetrów najpewniej nie wzbudzi entuzjazmu wśród osób, które lubią „przebierać” zegarki w paski.  

Fantastyczna tarcza

Nim przejdziemy do omawiania następnego elementu, jakim jest tarcza, warto podkreślić, że zarówno koperta jak i bransoleta zegarka po sześciu miesiącach zdobienia mojego nadgarstka w zasadzie nie nosiła oznak użytkowania. 

Trudno mi się było tak zwanym gołym okiem, nieuzbrojonym w lupę, doszukać mikrorys, i to zarówno na powierzchniach satynowanych, jak i tych lustrzanych. Co prawda nosiłem zegarek z poszanowaniem, jednak przywykłem, że rysy potrafią się pojawiać na zegarkach nawet „od patrzenia”, a te tak zwane „mankietowe”, to nierozłączny element ich użytkowania. Skąd zatem ta odporność na mechaniczne mikro uszkodzenia?

Wszak Grand Seiko przede wszystkim produkuje komponenty ze standardowej stali 316L. Mogę się jedynie domyślać, że jest to związane z jedną z dwóch technik stosowanych przy produkcji kopert i bransolet przez tego japońskiego producenta. 

Obok produkcji przy użyciu techniki CNC, marka Grand Seiko stosuje również technikę kucia stali na zimno, czyli odkształcania stali w temperaturze pokojowej za pomocą uderzania, czy też wyciskania prasą kształtów z wcześniej przygotowanych matryc. Kucie na zimno umacnia materiał, co wpływa na jego wzrost właściwości wytrzymałościowych, twardość oraz spadek jego właściwości plastycznych. Jest więc bardzo prawdopodobnym, że do produkcji koperty i bransolety omawianego zegarka zastosowano wyżej przytoczoną technikę.

O rysy na szkle również trzeba się postarać, gdyż tarczę, sygnowaną na godzinie dwunastej logiem Grand Seiko, chroni lekko wystające ponad lunetę szkło szafirowe z wewnętrzną powłoką antyrefleksyjną. 

O ile uważam, że tarcza w Grand Seiko Sport 9F Quartz GMT SBGN005 jest fantastyczna, o tyle śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach powłoka antyrefleksyjna potrafi ująć jej wdzięku. Głęboki odcień granatu wzbogacony o szlif słoneczny, pod pewnymi kątami padania światła, za sprawą antyrefleksu zaczyna błądzić pomiędzy odcieniami koloru morskiego, co nie do końca mi odpowiadało. Rekompensata przyszła jednak ze strony wskazówek i indeksów, które cieszyły me oko, za każdym razem, gdy zerkałem na zegarek. Misternie, ręcznie wykańczane indeksy oraz wskazówki, to przecież - obok doskonale wykończonych kopert - znak firmowy Grand Seiko.

W SBGN005 zastosowano dwa rodzaje kształu indeksów – indeksy na godzinach dwunastej, szóstej oraz dziewiątej przybrały formę podłużnych trapezów, pozostałe godziny zostały oznaczone prostokątami, na godzinie trzeciej miejsce zostało zarezerwowane dla okienka datownika ozdobionego stalową ramką. Indeksy to małe dzieła sztuki – fronty zostały ozdobione niewidocznymi gołym okiem poziomymi nacięciami, obrzeża frontów i boki zostały wypolerowane techniką „Zaratsu”. Gra światłocieni na ich powierzchniach nigdy nie nudzi, a same indeksy pozostają czytelne nawet w niekorzystnych warunkach oświetleniowych. 

Co prawda producent zdecydował się zastosować masę luminescencyjną LumiBrite, którą wypełnił niewielką część indeksów oraz wskazówki godzinową i minutową, i chociaż masa świeci dosyć intensywnie, to jednak stosunkowo krótko. Zegarek przez to, w mojej opinii, niewiele zyskał.    

Wskazówki w stylu „douphine”, których krawędzie sprawiały wrażenie ostrych niczym brzytwa, zostały ozdobione na froncie satyną i wypełnione w niewielkim stopniu masą świecącą. Polerowane techniką „Zaratsu” brzegi i krawędzie wskazówek zmieniają kolor w zależności od kąta padania światła - od jasno stalowego po głęboką czerń, co świadczy o ekstremalnie wysokim poziomie wykończenia powierzchni lustrzanych. Wskazówka sekundowa, w przeciwieństwie do masywnych godzinowej i minutowej, jest dosyć wąska i nie skupia na sobie zbytniej uwagi. 

Elementami mocno kontrastującym z tarczą są wskazówka odpowiadająca za wskazanie czasu w drugiej strefie oraz napis GMT nad godziną szóstą. Oba te elementy zostały pokryte czerwoną farbą. Wewnątrz grotu wskazówki GMT zaaplikowano masę fluorescencyjną. Dodatkowo, na tle granatowej tarczy mocno kontrastuje biały podkład datownika oraz część dwukolorowego, wewnętrznego pierścienia, który sygnalizuje porę dnia (w kolorze srebrnym) i nocy (w kolorze granatowym).

Opisane powyżej elementy tarczy sprawiają, że odczyt godziny sprawia przyjemność. Niejednokrotnie łapałem się na tym, że jeszcze chwilę po sprawdzeniu aktualnej godziny mierzyłem składowe tarczy wzrokiem czerpiąc z tego satysfakcję.

Zegarki na baterie „nie mają duszy”

Jeszcze do niedawna skacząca sekunda charakterystyczna dla zegarków kwarcowych, w moim odczuciu, potrafiła ująć nieco uroku zegarkowi. Jak większość miłośników zegarków głosiłem tezę, że te na baterie, w przeciwieństwie do mechanicznych, „nie mają duszy”. Na przestrzeni lat mój pogląd na ten temat nieco ewoluował. 

Dziś mechanizmy kwarcowe uważam ewentualnie za mniej szlachetne od mechanicznych. Są jednak takie „kwarce”, które mają więcej wspólnego z zegarmistrzowskim kunsztem i romantyzmem, niż maszynowo produkowane w milionach sztuk rocznie werki mechaniczne. 

Przedstawicielem takich mechanizmów zasilanych baterią jest między innymi kaliber 9F. Jednym z kamieni milowych w historii zarówno marki Seiko, jak i całej branży zegarmistrzowskiej było wprowadzenie na rynek zegarków kwarcowych, co nastąpiło w roku 1969 za sprawą modelu Astron wyposażonego w kaliber 35A. Grand Seiko hołdując osiągnięciom i czerpiąc z dziedzictwa Seiko pierwszy zegarek działający w oparciu o kwarcową technologię zaprezentowało w roku 1988. Od tamtego czasu nieustannie pracowało na rzecz rozwoju owej technologii i wyniesienia jej ponad przeciętność, by ostatecznie osiągnąć status producenta oferującego uznawany za jeden z najlepszych mechanizmów kwarcowych w branży.

Model Grand Seiko SBGN005 został wyposażony w mechanizm 9F86, który charakteryzuje się wysoką dokładnością chodu wynoszącą nie więcej, niż plus/minus 10 sekund w skali rocznej. Poza doskonałą dokładnością wskazań mechanizmy z serii 9F charakteryzują się błyskawiczną zmianą daty o północy. Podwójnym systemem przekazywania impulsu, dzięki któremu w trakcie jednej sekundy wskazówka sekundowa wykonuje dwa, niewidoczne dla ludzkiego oka skoki, co zwiększa moment obrotowy silnika krokowego, dzięki czemu mechanizm jest w stanie poruszać szerokimi i masywnymi wskazówkami stosowanymi przez producenta. Ponadto mechanizm wyposażono w technologię automatycznej regulacji luzu, która wpływa na pozycjonowanie wskazówki sekundowej względem indeksów. Niestety, w moim egzemplarzu owa funkcja nie spisywała się tak, jakbym tego oczekiwał i do czego przyzwyczaiłem się mając przy różnych okazjach możliwość obcowania z kwarcowymi „Gieesami”. Cóż, takie moje szczęście - nazwijmy je zezowatym.

Ukryty przed wzrokiem

Do wspomnianych rozwiązań technologicznych dorzućmy informację o tym, że mechanizmy te są w całości ręcznie składane, dekorowane pasami genewskimi, a ich krawędzie są ręcznie polerowane. Jakby tego było mało, to kalibry 9F są również ręcznie regulowane, a do ich produkcji Grand Seiko wykorzystuje kryształy kwarcu, które hoduje na własnych plantacjach. Każdy mechanizm składany jest przez dwóch zegarmistrzów, z czego jeden z nich odpowiada za implementację modułu datownika.

Biorąc powyższe pod uwagę nie sposób określić kwarcowych mechanizmów Grand Seiko mianem „zwykłych kwarców”, a proces ich powstawania zdaje się być szlachetniejszy, niż w przypadku niejednej seryjnie produkowanej konstrukcji mechanicznej. Szkoda, że producent tak rzadko decyduje się na zastosowanie przeszkolonego dekla, przez który można oglądać mechanizm. Również w Grand Seiko Sport 9F Quartz GMT SBGN005 zostaliśmy pozbawieni tej możliwości. Mechanizm został ukryty przed naszymi oczami pod stalowym deklem ozdobionym „medalionem” z lwem oraz informacjami o numerze seryjnym, zastosowaniu stali szlachetnej oraz o wodoszczelności ustalonej na poziomie stu metrów. Pod względem kultury pracy kaliber 9F86 również wypada bardzo dobrze. 

Mechanizm nie posiada możliwości szybkiej zmiany daty, zastąpiła ją - charakterystyczna dla zegarków z funkcją wskazania drugiej strefy - możliwość szybkiej zmiany godziny po wyciągnięciu koronki do pierwszej pozycji. W drugiej pozycji mamy możliwość operowania wskazówką GMT przy zatrzymanej wskazówce sekundowej. Koronka w pierwszej pozycji pracuje z zauważalnym oporem, a przeskok między godzinami jest „twardy” jednak nie budzi obaw o trwałość konstrukcji. Sama koronka jest zakręcana, a operowanie nią nie przysparza problemów – jej kształt i rozmiar zostały odpowiednio dobrane. Jedyne, co mogę jej zarzucić, to to, że lekko odstaje nawet będąc zakręconą. Zdecydowanie estetyczniej wyglądałaby, gdyby  po zakręceniu była zatopiona w kopercie.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę wszystkie opisane plusy i minusy, model Grand Seiko SBGN005 uważam za udany. Wybaczyłem mu wszystkie minusy – nawet to, że nie radził sobie z pozycjonowaniem wskazówki sekundowej względem indeksów. Za to doskonale sprawdzał się jako codzienny towarzysz nadgarstka. Jeszcze przed zakupem, na etapie interesowania się tymże modelem, niejednokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniami na forach i grupach internetowych poświęconych tematyce zegarkowej, że SBGN005 i jego bliźniacze modele w innych wersjach kolorystycznych potrafią wyprzeć z nadgarstka praktycznie całe kolekcje. Traktowałem te wpisy z przymrużeniem oka, aż sam przekonałem się na własnej skórze, co oznacza być - jak to się w naszych kręgach określa – „jednozegarkowcem”. 

 

Tak, Grand Seiko Sport 9F Quartz GMT SBGN005 przez długi czas był jedynym zegarkiem, który zdobił mój nadgarstek. Nie rozstawałem się z nim. 

Jak to jednak bywa, z czasem poczułem chęć ruszenia w dalszą zegarkową podróż i kosztowania nowych smaków. Tym sposobem mój “GieeS” cieszy dziś kogoś innego i z tego, co wiem, tam również wyparł całą kolekcję z nadgarstka. 

Zero zaskoczenia.

Łukasz „Gondi” Grządziela

sprawdź Instagram

wejdź na grupę

wyślij maila

~ Johann Wolfgang Goethe

 nie ma wartości równej wartości czasu

 

NASI PARTNERZY: